To wszystko nie jest takie proste jak się wydaje. Mierz siły na zamiary. Bądź racjonalna.

To wszystko nie jest takie proste jak się wydaje. Mierz siły na zamiary. Bądź racjonalna.

Pomysł na The Slings powstał spontanicznie. Trzy dziewczyny,  trzy mamy, doszły do wniosku, że na polskim rynku nie ma lnianej chusty do noszenia dzieci. Pogadały chwilę przez telefon i tak zaczęła rodzić się marka, która dziś szturmem podbija serca mam. Unikatowy design, materiał i pasja, którą widać w każdym ich biznesowym ruchu. Magda, Magda i Agnieszka. Niektóre biznesy są skazane na sukces. Mamy takie graniczące z pewnością przeczucie, że zaraz przeczytacie o jednym z nich.

Co składa się na taką mocną prognozę? Co zrobiły, że dziś brand, który swoją premierę miał w samym środku rozwijającej się pandemii, rozwija się tak prężnie?

Zapraszamy do przeczytania transkrypcji naszej rozmowy z dziewczynami. Oryginał rozmowy na żywo jest zapisany u dziewczyn na IG TV @theslings.

Jak organizacyjnie wyglądało stworzenie the Slings (dlaczego jest to spółka z o.o.)?

Najpierw było spotkanie, burza mózgów, czyli wymyślenie krok po korku, na co położyć punkt ciężkości. Totalna baza. Chciałyśmy się dowiedzieć, czy mamy wspólną wizję, co do prowadzenia firmy. Ważne były plany długofalowe. Wydaje nam się, że to jest w biznesie najważniejsze – wspólna wizja. Nie chciałyśmy, żeby po drodze okazało się, że coś się nam rozjeżdża w podstawowych kwestiach.

Co to znaczy ta wspólna wizja? Gdzie jest Wasz punkt styczny?

Wszystko było ważne. Oprawa wizualna. Jaki klient jest dla nas ważny. Kto jest naszym awatarem. Dużo myślałyśmy o tym, po co w ogóle to tworzymy. Zależało nam na stworzeniu społeczności. Nie chodziło nam o wrzucenie produktu do sklepu „O proszę, można kupować.” Od początku chciałyśmy stworzyć społeczność skupioną na otwartym, dobrym macierzyństwie. I zależało nam żeby stworzyć firmę, która nie będzie tylko sklepem, ale bardziej ideą.

Samą markę budowałyście jeszcze przed uruchomieniem sklepu?

Instagram istniał kilka miesięcy przed wypuszczeniem kolekcji. Co prawda, blokowały nas kwestie biurokratyczne. Okazało się, że założenie spółki nie jest takie proste.

Dlaczego spółka z o.o. jako forma prowadzenia działalności?

Spółka z o.o. według nas jest najbezpieczniejszą formą prowadzenia działalności, pod względem odpowiedzialności finansowej. Jest też oczywiście bardziej złożona. Drugą opcją była spółka cywilna, ale tutaj odpowiada się całym majątkiem za zobowiązania. Wydawało się nam, że sp z .o.o. będzie po prostu dla nas lepsza. Ale to była mocno przemyślana decyzja. Bardzo długo o tym rozmawiałyśmy. Wydaje się, że spółka cywilna jest dużo prostsza np. pod względem prowadzenia działalności, ale według nas spółka z o.o. jest bardziej przyszłościowa, a my mocno wierzyłyśmy w swój sukces.

Każda z Was jest mamą. I każda z Was pracuje gdzieś indziej?

Magda: ja nie jestem na macierzyńskim. Prowadzę swoje firmy. Także przed ciążą, w ciąży i po ciąży byłam w pracy. Taka jest specyfika mojej działalności, bo prowadzę też restaurację tajską i salon masażu tajskiego. Więc nie mogłam tak po prostu iść sobie na macierzyński.

To cenna informacja dla każdej kobiety, która planuje własny biznes i jeszcze nie ma dzieci.

Tak. To oczywiście, wszystko zależy od branży, ale trzeba się z tym liczyć, że mając własną firmę macierzyński jest inny. Mogłam pracę ograniczyć, przełożyć, ale zrezygnować nie mogłam.  

Magda (druga, mama Stasia): Teraz jestem na wychowawczym, ale na etacie miałam kontakt z ludźmi. I dlatego nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, że przechodzę już tylko na własną firmę. Ale tak, ja jestem tym przykładem, że pracowałam w korporacji i założyłam własny biznes. A Agnieszka z kolei jest mamą piątki dzieci. Home schooling. Sportowiec. Tam są trzy etaty i wszystko poukładane, jak w zegarku. Rodzina Agi to jak jedna wielka korporacja. Z pięcioma chłopakami to jest HR i wszystkie możliwe działy.

My z Jowitą chciałyśmy wszystko na raz. Otwieramy Instagram to teraz, Facebook – też teraz. A potem najwyżej doczytamy, o co tam w tym wszystkim chodzi. A Wy? Wszystko jest poukładane! Wasz Instagram od razu jest poukładany i z sensem. Jak to zrobiłyście?

Magda: Każda z nas jest zupełnie inna. Aga zawsze wie co napisać, co powiedzieć. Magda walczy  mocno o jakość: zróbmy to inaczej, wolniej. Albo rzuci pomysł z sufitu. A ja jestem tą, która by testowałaby wszystkie opcje, jak najszybciej, żeby się dowiedzieć, która jest najlepsza.

Magda (mama Stasia): Z jednej strony to, że jesteśmy we trzy to ułatwienie, z drugiej nie. We trzy łatwiej przegłosować jakiś pomysł. Ale musiałyśmy wszystko zaplanować, bo inaczej byśmy umarły. No bo wyobraźcie sobie: trzy wizje, trzy plany i trzy bomby rzucane codzienne. Utonęłybyśmy w chaosie, który w sumie i tak jest.  

Ale nie widać tego w ogóle. Ale z czym jest największy chaos?

Z codziennością. Wszystkie mamy małe dzieci. Wszystko trzeba jakoś dopiąć i spełnić założone cele.

Macie kalendarz, co publikujemy, kiedy?

Taki kalendarz mamy dopiero do tygodnia! Dopiero teraz mamy podział ról i staramy się to wszystko tak ułożyć, żeby nie cierpiało życie prywatne. Teraz jesteśmy na etapie wprowadzenia zmian, które służą optymalizacji pracy. Jest czas testowy, przejściowy. Wcześniej było: robmy, robimy, robimy. Teraz staramy się wsadzić to w sensowne ramy.

Czy zaliczyłyście jakąś większą awanturę?

Na każdej rozmowie. Jest sporo takich awantur. Jesteśmy trzy zawzięte i wiemy czego chcemy. No i mocne charaktery, przez które latają talerze. Nie mamy tu uległej osoby. Każda walczy o swoją wizje do ostatniej kropelki krwi

To jak wychodzicie z tej awantury?

Dajemy sobie czas, żeby ochłonąć. Potem wychodzimy ze spokojną rozmową. Głównym celem jest dobro firmy. Staramy się znaleźć rozwiązanie.

Trzy kobiety, trzy szefowe, jak Wasi mężczyźni znoszą Was w pracy?

Najgorzej, że otworzyłyśmy firmę wtedy, kiedy wybuchł koronawirus i siedziałyśmy z mężami na chacie cały czas. Wcześniej nasza praca jakoś się rozmywała. Jak nas zamknęli w domu, to widzieli, co robimy. Ale mamy wszystkie 3 wyrozumiałych mężów. Choć nie ma też co słodzić.

Teraz jest tak, że im przeszkadza ilość czasu którą spędzamy na telefonie, ale też rozumieją, że musi to tak wyglądać. No ale po to właśnie jest wprowadzany system, żeby ograniczyć ten czas pracy.

Gdybyście mogły, to zmieniłybyście coś?

Nie czekałybyśmy rok z otworzeniem sklepu. Szybciej wprowadziłybyśmy ten podział obowiązków i systematyczność, której się cały czas uczymy. Chociaż długo też szukałyśmy lnu. Najbardziej zależało nam na jego najlepszej jakości.

Jest dużo konkretnych powodów, dlaczego wybrałyśmy dokładnie ten materiał. Męczyłyśmy się rok, żeby poszukać ideału. Nie dostałyśmy jeszcze żadnej negatywnej opinii na temat naszego produktu.

Czy planujecie przenieść biznes na przestrzeń oflline?

Tak, jak najbardziej. Wszystkie targi są przed nami. Prawda jest taka, że trafiłyśmy na trudny czas na otwarcie firmy. Sklep otworzyłyśmy w czwartek, a w sobotę zamknęli cały świat ze względu na koronę.

Opowiedzcie, jak przyhamowała Was biurokracja. Spółka z  o.o. to nie jest taka łatwa sprawa. Jest trudniejsza, nie wystarczy poklikać w Internecie. Jak to było u Was na początku?

Najpierw chciałyśmy założyć spółkę przez Internet. Ale okazało się, że nie jest to proste. Przerosły nas rubryczki z systemie. System nie jest intuicyjny choć miał rzekomo taki być. Okienka się nie wyklikiwały. To wszytko jest napisane nie po polsku, dlatego poszłyśmy do prawnika, bo ten system nas zmęczył. Potem w sądzie czekałyśmy na decyzję, bo jeden dokument był zły. To bardzo długo trwało. Czekałyśmy aż nas wpiszą do KRS, a tu nic.

Miałyście magazyn? Czym wyróżnia się Wasz produkt, kto go projektuje?

Magda (mama Stasia) ma magazyn w domu. Teraz zeszło bardzo dużo chust, ale na początku było tego dużo.

Magda(mama Stasia): mam super system, więc nie narzekam. Zeszło bardzo dużo chust, planujemy już następną kolekcje. Wszystkie trzy jesteśmy projektantkami. Nasza chusta ma inne wymiary, inne szwy, inaczej przyszyte ramię [niż inne].

To wszystko było testowane. Odległości też są inne niż w standardowych modelach.

Każda z nas jest specjalistką w innej części. Kolory wybieramy podczas rozmów. Na miniaturce ich nie widać. Dopiero jak się uszyje, widać o jakim kolorze mówimy. Jedna z chust, która już się wyprzedała, w każdym świetle miała inny kolor. Było ciężko jej zrobić zdjęcie.  Dlatego ciężko wybrać z małego skrawka materiału.

Zdjęcia macie wyjątkowo piękne! Macie jeden preset?

Mamy różne presety. Część zdjęć obrabiamy, cześć nie. Część mamy od fotografa, część zdjęć jest nasza.

Długo przed koroną powstała sesja zdjęciowa?

Miesiąc przed koroną. Dwa tygodnie po sesji byłyśmy już gotowe, żeby ruszyć ze sklepem no ale tu jeszcze nie zarejestrowali nam spółki przez ten błędny dokument.

Ile rodzaju lnu przerobiłyście zanim wybrałyście wersje finalną?

Mnóstwo. Nie umiemy nawet powiedzieć. Do ostatniego momentu szukałyśmy idealnego. Też długo szukałyśmy zakładu krawieckiego, ale trafiłyśmy do małej szwalni. Mamy super współpracę. Ale to było szukanie.

Miałyście spory kapitał, to był kredyt, oszczędności?

To były zaskórniaki. Odłożone pieniądze.

Jak zaplanowałyście sprzedaż? Ten plan się zrealizował?

Starałyśmy się jak bardzo nie planować, ale mniej więcej zbiegło się to z naszymi oczekiwaniami. Starałyśmy się być realistyczne ale optymistyczne. Nie zakładałyśmy, że nagle sprzedamy 2.000 chust dziennie. Obserwowałyśmy zapotrzebowanie. Zwłaszcza, że to był nowy produkt na rynku polskim. Nasza praca polega też na dokopaniu się do ludzi, żeby im o tym produkcie opowiedzieć.

Ile dziennie godzin, zajmuje Wam praca?

Magda (mama Stasia): mój maż jakiś czas sprawdził, ile czasu spędzam przed ekranem. Wyszło 8,5 godzin. Ale powiem Wam, że głową byłyśmy w firmie dużo dłużej. Cały czas coś myślimy. Potrafiłam w nocy nie móc zasnąć, bo miałam gonitwę myśli i pomysłów do przekazania dziewczynom na następnym dzień

Magda: Mózg ciągle pracuje, dużo pomysłów. To jest pełen etat. Wszystko zależy do dnia. Czasami dzień spędzamy na szukaniu inspiracji, przeglądaniu Instagrama. Czasami posypią się nam zamówienia, które obsługuje głównie Magda. Każdy dzień jest inny. Nie ma schematów. Jesteśmy na rynku krótko. Ciągle jest nauka i wyciąganie wniosków. Już teraz wiemy, że dużo się nauczyłyśmy.

Wasz biznes jest rentowny, ale gdybyście miały wrócić na etat, z szefem, ale identyczną kasą, to co powiecie?

Magda: nie mogłabym być na etacie. Nie lubię tego. Zawsze chciałam sama dysponować swoim czasem, podejmować decyzje i szukać własnych rozwiązań. Myślę, że na etacie poważnie bym się wykończyła. Jest to indywidualna sprawa każdej osoby.

Magda(mama Stasia): praca na etacie nie jest moim szczytem marzeń, ale dostrzegałam dużo plusów. Np. ten kontakt z ludźmi. Ale myślę, że The Slings też mi to da.

Agnieszka: nigdy nie pracowałam na etacie ale myślę, że by mnie to wykończyło.

Kochacie to co robicie?

Magda: Tak, zawsze czułam, że to mi da spełnienie. Produkt online i kontakt z mamami. Już teraz piszą do nas mamy i nawiązujemy relacje. Od samego początku pojawiły się osoby, które biorą udział w życiu naszej firmy. Dużo dziewczyn pisze do nas w kwestii technicznych jak nosić w chuście.

Co byście powiedziały mamie (planującej dziecko kobiecie), która męczy się na etacie i chce otworzyć własny biznes?

Warto zakładać. Nie warto myśleć, że zakładając własny biznes ograniczamy nasz kontakt z dzieckiem. To w ogóle nie ma związku. Dziecko będzie szczęśliwsze, jak będzie mieć szczęśliwą, spełniona mamę. Dzieci to czują.

Okres po urodzeniu dziecka jest wbrew pozorom dobrym momentem na założenie własnego biznesu.

Agnieszka: bez wsparcia dziewczyn, chyba bym nie chciała. Łatwiej jest nam we trzy. Podzielić odpowiedzialność, trudne kwestie, problemy.

Czy chciałybyście przed czymś ostrzec młodą mamę, która chce zakładać biznes?

Tak. To wszystko nie jest takie proste jak się wydaje. Mierz siły na zamiary. Bądź racjonalna. U nas wszystko jest wynikiem bardzo dużej ilości naszych działań. A jeśli się wskoczy w biznes „hura, wszystko będzie suuuper” to nagle się okazuje, że rzeczywistość jest dużo bardziej brutalna. Nie można wejść w biznes z nastawieniem, że będzie tylko dobrze. Będzie! Ale będzie też okupione bardzo dużą ilością pracy i czasu.

Z dzieckiem jest inaczej niż bez dziecka. Z dzieckiem wszystko zajmuje 2x więcej czasu. Zawsze coś wypada: gorączka. Nie jest się odpowiedzialnym tylko za siebie. Nasz partner biznesowy [dziecko] może czasami nie współpracować 😊

A nie jesteście dzięki temu bardziej zorganizowane?

Tak, Mama to najlepszy pracownik.

Gdzie się widzicie za pięć lat?

Magda: Uuuu ja się widzę na wyspie tropikalnej jak sprzedaje chusty w hawajskie wzory.

Magda (mama Stasia): Ja też!

Agnieszka: Na wyspie.

Dzięki za to pytanie. Okazuje się, że mamy takie same ambicje, aspiracje i cele.

Magda: Mamy, nie wpadajcie w pułapkę perfekcjonizmu. Czasem można odpuścić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Nasza strona używa plików cookies w celu umożliwienia jej prawidłowego działania oraz w celu prowadzenia anonimowych statystyk i innych działań analitycznych przedstawiających sposób korzystania ze strony internetowej przez użytkowników. Więcej informacji, w szczególności dotyczących przetwarzania danych osobowych, znajduje się w Polityce prywatności dostępnej tutaj.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close