“Zawsze początki są ciężkie. Jak ktoś mówi, że jest łatwo to zwyczajnie kłamie”.

“Zawsze początki są ciężkie. Jak ktoś mówi, że jest łatwo to zwyczajnie kłamie”.

Karolina Cwalina – Stępniak – na co dzień pracuje i rozwija się jako coach i mentor, ale jej działania to również wiele innych projektów, w tym Her Impact. Od 2011 roku prowadzi indywidualne sesje coachingowe i mentoringowe, warsztaty oraz występuje jako ekspert rozwoju osobistego w ramach licznych wydarzeń. Organizuje wyprawy rozwojowe na Bali. Napisała 3 książki, nagrywa podcast i prowadzi kanał na youtube. Jednym słowem kobieta-rakieta.

Prywatnie żona i przyszła mama.

Karolina studiowałaś prawo, co się zmieniło, że jednak wybrałaś inną ścieżkę zawodową?

Prawo to od początku była jedna wielka pomyłka. Nie miałam na siebie pomysłu, a będąc umysłem humanistycznym poszłam na to prawo. Nikt mnie zmuszał. Miałam marzenie, żeby zostać aktorką i gdybym poszła do szkoły aktorskiej nikt by mi słowa nie powiedział. To ja miałam w sobie od dziecka racjonalizm, że aktorstwo to niepewny zawód.  Jednak trzeba słuchać głosu serca.

Dlaczego w takim razie zostałaś coachem? Skąd pomysł na taką działalność?

Zawsze byłam kontaktowa i relacyjna i lubiłam pracę z ludźmi. Na wymianie zagranicznej zainteresowałam się tematem zarządzania zasobami ludzkimi, gdzie dowiedziałam się o coachingu i to mi się bardzo spodobało. Zaczęłam ten temat zgłębiać i poszłam w to.

Powiedz czym się zajmujesz jako coach? Czym kierować się przy wyborze coacha?

Jako coach pracuje z klientem, który cały czas ma moje wsparcie. Ale to nie jest tak, że ja komukolwiek coś nakazuje robić. Niektórym się to właśnie tak błędnie wyobraża. Mylą coaching z taką tanią motywacją.

Specjalizuję się w klientach, którzy chcą rozwijać swój biznes lub go uporządkować. W tej sferze zajmuje się strategią jaką ma na siebie klient, strategią na biznes i przede wszystkim zarządzaniem sobą w czasie.

Coachów jest teraz dużo, ale trzeba sprawdzać ich jakość. Jest mnóstwo specjalistów, którzy niestety skończyli jakiś weekendowy kurs i już nazywają się wielkimi specjalistami. Najgorzej kiedy ktoś robi tylko dobry PR a poza nim nie ma nic do zaoferowania.

Moim zdaniem z coachem najważniejsza jest chemia. Warto na początek umówić się na konsultację i zobaczyć jak się dogadujecie. Zalecam też sprawdzać, czy coach ma stronę internetową, media społecznościowe, gdzie zamieszcza informacje: jakie ma szkoły, jakie ma certyfikaty, jak również dla kogo i z kim pracował, ile godzin przepracował. Jak idziemy do lekarza też sprawdzamy z kim mamy do czynienia. Tutaj jest dokładnie tak samo. Nie można wartościować wyboru tylko ceną, czyli gdzie taniej. Ludzie niestety myślą o coachach, że każdy robi to samo i tak samo, a jednak prawdziwe doświadczenie swoje robi i Klient może naprawdę dużo zyskać.

Ostatnio napisała do mnie dziewczyna z prośbą o wycenę konsultacji ze mną. Podałam jej cenę, a w odpowiedzi otrzymałam informację, że ta ceną ją dyskryminuje i jest zaporowa. Nie rozumiem tego, daję tyle darmowych treści. Jest podcast, youtube, jest codzienny kontakt ze mną w mediach, Her Impact z bezpłatnymi webinarami itd.  Czas kosztuje.

Jak wyglądały początki Twojej pracy jako coacha? Mówiąc wprost – skąd brałaś klientów i czy od razu otworzyłaś własną działalność gospodarczą?

Działalność założyłam od razu. Zrobiłam to między innymi dlatego, że dużo szkoleń mogłam już wtedy wrzucić w koszty. Zaczynałam ćwiczyć na znajomych. Potem poszło dalej. Były media społecznościowe, które dały mi narzędzia. Ruszyłam z moją historią do prasy. Po prostu, poszło mi dobrze z promocją mojej działalności.

Czy przygotowywałaś się jakoś konkretnie do założenia działalności, np. przeliczyłaś ile musi kosztować Twoja konsultacja i ilu musisz mieć miesięcznie klientów, żebyś pokryła koszty i „wychodziła na swoje”?

Na samym początku ćwiczyłam na znajomych i robiłam to „za obiad” albo „za kawę”. Potem miałam małe stawki. Nie chciałam mieć przerostu formy nad treścią. Zaczynałam z pokorą. Chciałam, żeby ludzi było na mnie stać i wyrobić jak najwięcej godzin. Później już w miarę rozwoju i podnoszenia swoich kwalifikacji, podnosiłam proporcjonalnie stawki.

Czy na początku, przed lub tuż po starcie pracy jako coach, miałaś wątpliwości, czy to aby jest na pewno dobra droga zawodowa dla Ciebie? Jeżeli tak to jak sobie z nimi radziłaś?

Zawsze początki są ciężkie. Jak ktoś mówi, że jest łatwo to zwyczajnie kłamie. Nigdy nie miałam momentu zwątpienia, że coaching to nie jest to. Miałam kilka takich momentów jako przedsiębiorca, ale wiedziałam po co to robię. Wiedziałam jak mam się motywować. Moją największą motywacją było zadanie sobie pytania” „czego nie chcę?”. A ja wiedziałam, że nie chce pracować dla kogoś.

Czy miałaś kiedyś prawny lub księgowy problem przy zakładaniu czy prowadzeniu działalności, a jeśli tak, to jak sobie z nim poradziłaś?

Miałam od początku dobrą księgową. Trochę podpowiadali rodzice. Ja jednak skończyłam prawo, więc miałam pewne pojęcia. Moja najlepsza przyjaciółka jest prawnikiem. Prawne i księgowe kwestie, to nie był w ogóle mój problem.

Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem przy prowadzeniu własnej działalności?

Bardzo zaskoczyła mnie postawa ludzi, zwłaszcza na początku, jak zakładasz swój biznes. Niestety, ale biorąc pod uwagę mój start w biznesie wyznaję zasadę „Umiesz liczyć? Licz na siebie”.

Ale Ty jesteś pełna wsparcia! Bije coś do Ciebie takiego, że nie bałyśmy się napisać. Udaje Ci się obronić przed natywnymi emocjami

Jest wielu niefajnych ludzi, z którymi trzeba sobie radzić. Jest też wielu życzliwych, więc staram się o tym nie zapominać. Zresztą teraz mam łatwiej. Pamiętam jednak jak było. Zdarzało się, że ludzie mnie ignorowali – gdzie dziś część tych ludzi do mnie wraca. Udają wtedy, że nigdy wcześniej się nie znaliśmy, co nie jest dobrym pomysłem, bo mam bardzo dobrą pamięć.

Jest takie powiedzenie: Zapomniał wół jak cielęciem był. Mnie to powiedzenie nie dotyczy. Moja babcia powiedziała mi kiedyś: dobrze, że budujesz biznes stopniowo, inaczej mogłoby Ci odwalić, a tak masz w sobie dużo pokory.

Co robiłaś i robisz, kiedy pojawiają się w Twoim życiu zawodowym słabsze momenty, czyli co robisz, aby w Twojej głowie było sexy?

Na pewno nie udaje, że mnie takie momenty nie dotyczą. Przeżywam, płaczę. To u mnie normalne, ale czas mija i to przechodzi.

Czy są takie kluczowe elementy, swego rodzaju drogowskazy, które z perspektywy czasu mogłabyś uznać jako impulsy do dalszego rozwijania swojej kariery coacha?

U mnie jest dużo impulsów. Wiele moich działań wzięło się z moich porażek. Moja choroba, która mnie totalnie wyniszczyła wbrew pozorom, stała się najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Dzięki temu moje życie tak się potoczyło, że robię to, co daje mi szczęście. Kiedy startowałam, nikt we mnie wierzył a to był dla mnie impuls: „to ja Wam pokaże”. Chciałam organizować wyjazdy na Bali. Mówili mi: „To się nie uda, Bali jest za drogie”. Zorganizowałam 7 edycji, pojechało już 100 osób. Przez trzy lata nikt nie chciał wydać mojej książki, teraz na jesieni będę wydawać już czwartą. Ta pierwsza książka jest bestsellerem. Jak coś czuję, nie zrezygnuję, tylko to cisnę.  Nie poddaję się.

Co powiedziałabyś przyszłej mamie, czyli takiej kobiecie jak Ty, która zadaje sobie pytanie, czy warto zmienić swoje stabilne życie w pogoni za marzeniem o własnym biznesie?

Ja nie spełniałam się na etacie. To nie było dla mnie. Ale nigdy nie powiem nikomu, że własny biznes to największe szczęście, jakie może Cię spotkać. Wręcz uważam, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Gdybym potrafiła pracować na etacie byłabym przeszczęśliwa. Miałabym dużo plusów, których nie mam na własnej działalności. Jak przychodzi do mnie klient to nigdy mu nie powiem: rzuć wszystko, idź na swoje tylko najpierw robimy porządny racjonalny plan. Ja robię to samo.

Z mojej perspektywy teraz, wiedząc, jak mało mi przedsiębiorcy przysługuje, kiedy urodzę dziecko? Gdyby ktoś planował macierzyństwo będąc na etacie to powiedziałabym, żeby najpierw załatwił temat macierzyńskiego, a jeśli już chcesz iść na swoje w czasie ciąży: zrób porządną strategie.

Czy czujesz się wolna, a jeśli tak to co Ci tę wolność (poczucie wolności) zapewnia?

Czuję się niezależna. Robię to co chcę. Spełniam się. Nikt niczego mi nie nakazuje. Mogę wybierać osoby, z  którymi chce współpracować. Tak, w tym sensie czuję się wolna.

I na koniec – powiedz nam jak Ty na to wszystko znajdujesz czasu, musisz być mistrzem organizacji – pisanie książek, współpraca z korporacjami, indywidualne sesje, tworzenie podcastów i do tego współtworzenie innowacyjnej platformy rozwoju zawodowego dla kobiet – Her Impact? A może znalazłaś jakiś magiczny sposób na rozciągnięcie czasu?

Potrafię zarządzać czasem i to jest cały klucz do sukcesu. Wydaje się banalne, a nie jest. Ludzie przychodzą do mnie, i kiedy ja im pokazuję, jak zorganizować się w czasie to mają z tym wbrew pozorom wielki problem. Czują się wtedy zaszczuci, jak niewolnicy. Wtedy im na spokojnie tłumacze: to jest Twoja odpowiedz na pytanie „jak ja to robię”. Samo niestety nic się nie zrobi. Mam swój rytm dnia. Nie ma tu miejsca na wielką spontaniczność. Mam wszystko rozplanowane. Mam po to niedzielnie rozpiski. Podział tygodnia, kiedy i co robię. Mam porządek, nawet jeśli coś nie wyjdzie to wiem, do czego mam wrócić. Dzięki temu wszystko jest ogarnięte, a ja mam nad tym kontrolę.

Wielu ludzi sugerowało mi, że robię tyle bo mam czasu, bo nie mam dzieci i, że jak zajdę w ciąże to, to się zmieni. Nie będę mieć siły i wszystko odpuszczę. Nic się nie zmieniło. W ciąży czuję się, tak jakbym w niej nie była. Nie miałam żadnych dolegliwości. Może czasami dopadała mnie lekka senność, ale wtedy była ścisła kwarantanna, więc nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Wyspałam się. Nagle, przy moich problemach zdrowotnych, pierwszy raz od 7 lat schudłam, bo mam najlepsze wyniki badań od lat. Dużo ludzi już teraz mnie odlajkowało na mediach społecznościowych ze względu na ciąże. Pewnie się boją, że będę za dużo dawać dzieckaJ

A jak radzisz sobie z hejtem?

Ludzie pisali do mnie różne rzeczy. Na przykład, jak mogę być gruba skoro jestem coachem – czy nie mogę się zmotywować. Potem to się skończyło, ale zaczęli pisać, że robię karierę i dlatego właśnie nie chcę mieć dziecka. Nikt nie wiedział, że o dziecko staraliśmy się z mężem przez lata. Choć przyznam, że nikt nigdy mi nie napisał, że jestem głupia. Chociaż tyle.

Dziękujemy Ci za Twój czas, bo wiemy, ze jest bardzo cenny.

Też bez przesady. Kiedy chcę, ja zawsze znajdę czas. Staram się odpoczywać. Wiem, że jeśli usiądę do pracy od 12 do 15 zrobię więcej, niż większość ludzi przez 8 godzin. Teraz wiele rzeczy wzięłam na luz z uwagi na ciąże. Pierwszy lat od wielu lat spadł mi kortyzol.

Pamiętajcie, żeby się w pracy nie zatracić. Mój mąż dał mi kiedyś ultimatum, bo właśnie zatraciłam się. Za dużo pracowałam. Wiadomo, że na początku biznesu jest ciężko i trzeba pracować dużo, ale uważajcie, żeby nie przegiąć. Po siedmiu latach pracy na swoim, wiem, że łatwo jest przegapić moment, w którym pójdziecie o jeden krok za daleko w kwestii ilości pracy. Pamiętajcie, że jest druga osoba.

_____________________________

Jeszcze więcej informacji o Karolinie znajdziesz:

Na jej stronie internetowej: https://karolinacwalina.pl/

Na jej koncie na Instagramie: https://www.instagram.com/sexyzaczynasiewglowie/

Na jej kanale na Youtube: https://www.youtube.com/channel/UCqVQQkzUdslkFonkCYgnBPg



Nasza strona używa plików cookies w celu umożliwienia jej prawidłowego działania oraz w celu prowadzenia anonimowych statystyk i innych działań analitycznych przedstawiających sposób korzystania ze strony internetowej przez użytkowników. Więcej informacji, w szczególności dotyczących przetwarzania danych osobowych, znajduje się w Polityce prywatności dostępnej tutaj.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close